W zaciszu 'pracowni', w ukryciu przed dzieciakami, z pomocą nowo nabytych stempli i tuszy (to tak na poprawienie humoru po podwójnym kłuciu w ambulatorium - krzywa cukrowa - fuj!!! i na ogólne odgonienie chandry ) powstaje sobie seria magnesów na lodówkę. Docelowo mają to być magnesy wnuczkowe i czekają już tylko na zdjęcia.
W zasadzie wolę pracę 'od zdjęcia do gotowego wyrobu' ale robienie 'pustych' ramek też zaczyna mieć dla mnie urok i staram się czerpać z tego jak najwięcej radości. :)

poniżej przykład jak przepustowość netu i moich nerwów pozwolą - wkleję inne...

Name:

Komentarze: