Powoli zaczynam mieć dość zielonego: skoszona trawa, wrednie rosnące chwasty, poprzycinane przez Babcię gałązki walające się po trawniku, zielone od trawy spodnie dzieciaków...
No dobra może nie koniecznie mam tego dość, ale się jakoś dziwnie zaszufladkowałam w tej zieleni i nie robię nic ponad to. Już nawet do 'Miasta' nie chce mi się jeździć. Wracam zawsze z bólem głowy. A TZ poważnie zaczyna myśleć nad założeniem tu 'rodzinnego gniazda'....
Scrapowe 'pierdółki' dalej zalegają przeprowadzkowe pudła, krzyżyki leżą odłogiem (do przyszłego EURO na pewno nie skończę bratków dla Mamy). Jedyne co to przeczytałam kilka książek i powiększyłam kolekcję fotografii. Rozpaczliwie brakuje mi czasu i umiejętności racjonalnego wykorzystania tego czasu co mam...
Name:

Komentarze: